czwartek, 11 października 2012

Made by... R.J. :)

Dziś sprzątając szafę, znalazłam kilka gadżetów, których używałam przy sesjach zdjęciowych :) 
Wspomnienia z tamtych dni, i realizacji zdjęć, superowe... i fakt, że niektóre z tych rzeczy są do dziś w nienaruszonym praktycznie stanie... bezcenne :] Hihi ;]



Dawno temu, bo jakieś kilka dobrych lat wstecz, poznałam duet Becapri - Andrzeja i Beatę. Fotografowie. Super się dogadywali, super atmosfera na zdjęciach, piętro w domu zapełnione różnymi,przeróżnymi dodatkami, kreacjami, biżuterią, masą korali i innych dziwnych rzeczy :) Nasze pierwsze spotkanie było jakby "ustawione". Znajoma po fachu namówiła mnie do ściągnięcia do Becapri pewną modelkę,zgodziłam się. I tak oto, mogłam zobaczyć jak Jola maluje - zawsze ją podziwiałam.. :) jak Beata i Andrzej pracują, i mogłam ich wreszcie poznać! A zabrałam wtedy do nich Magdę Żalińską.

Zapozowała w kilku stylizacjach, mojej i Joli. Każda miała swoją wizję.

Moja była dość...... nietypowa :D Bo z biedronkami. Cholerne biedronki.. :) Z kwiaciarni kupione, hurtem, kilkanaście sztuk małych i kilka dużych drewnianych biedronek-naklejek :)  Efekt był superowy :) Na oku zielony liść, usta w różu i biedronki łażące dosłownie po buzi i dekolcie i dłoniach Magdy... z paznokci szybko spadały ale w efekcie końcowym i tak wyszło super! :)



  :):)
Biedronek nie ma, zostało kilka i się dzielnie trzymają mojej wieży, na kleju do rzęs (!!) :D hihi :]


Następna dziwna, nietypowa stylizacja, z wykorzystaniem starej koszuli po babci... długa, halkowa błękitna z białymi koronkami na wykończeniach... "Podtopiłam" w niej modelkę Dalię Delewską u fotografa Tomka Cicheckiego  na pogorii IV u mnie w mieście :) hihi. zabawy było dość sporo, i moje cudowne, ulubione z tej sesji zdjęcie. Patrząc na nie... rozpływam się, bo naprawdę wyszło nam wtedy super!! Koszulę mam do tej pory, chcę w niej jeszcze kilka rzeczy zrobić - siedzi w walizce na kółkach z innymi dziwnymi ciuchami do zdjęć i czeka na ponowne użycie :)


 :) jeszcze widać na zdjęciu z bckstg mój  ex pomarańczowy kuferek :)




I tutaj zdjęcie - perełka. Cudowne... :)

po jakimś odstępie czasu od 1szej wizyty u Becapri, zaś tam zagościłam.
Wtedy miałam manię biżuteryjnych makijaży i natchniona byłam po obejrzeniu mnóstwa odcinków America's Next Top Model.. :] Gdzie wyklejano cyrkoniami buzie i dekolty i szyje modelek.
Postanowiłam, że w sumie, manekinów nie mam, ale spróbuję.
Pożyczyłam wszystkie możliwe głowy fryzjerskie od znajomej fryzjerki Iwony :D W miarę je wszystkie zaczesałam i ulizałam, umyłam im buzie, coś tam dorysowałam, dokleiłam rzęsy i błyszczykiem przejechałam usta.
Modelki, Monika i Sylwia były "wysadzane" cyrkoniami od dekoltu po skronie :] 

Beatka  z Becapri mi pomogła trochę przy Sylwii cyrkoniach. Kleiłyśmy je na klej Ardell - najlepszy i najtańszy sposób na głupawkę... :D


Oto wyniki "lepienia" :)






:):)


No, i ostatnie spotkanie z cyrkoniami i Becapri, ale już w wersji solo - z Beatką, miało miejsce jakieś dwa lata temu, też w październiku, tyle że w 2010 roku ;]

Wtedy poszłam na zakupy do sklepu "Wszystko od 2zł" i wydałam całe 2,5zł na okulary i 4zł na naszyjnik plastikowy. Cyrkonie jeszcze były w kuferku - mam ich mnóstwo do dziś - więc obmyśliłam stylizację.

Dla modelki Klaudii Danch, wymyśliłam coś nie w jej stylu w ogóle. Mianowicie, delikatnie zmalowane oczy, usta dwukolorowe, policzka podkreślone, i okulary na nos :D
Modelka ta lubi i uwielbia podkreślać mocno oczy, więc chciałam coś na przekór.
Była przerażona,ale jak zobaczyła całość to się ucieszyła że jednak dała się namówić :)

Tutaj nasze efekty  sesji pt 
Zdjęcia za 2,5zł



oto, jak powstały okulary :)





Klej Ardell do rzęs tym razem także niezawodny. Do dziś dnia mam te okulary w szafie i wyglądają tak:

 


Prawda, że w niemal idealnym stanie? :) W brakujące miejsca dokleić cyrkonie i jak nowe :)




Tak... pomyślałam, że czasem pomęczę Was moimi wizjami i rzeczami, które sama wymyśliłam, zrealizowałam i które do tej pory mam, sfotografowane i pochowane :)



Zdjęcia zamieszczone w poście dzięki życzliwości:






wtorek, 9 października 2012

Well, I'm back :)

No, coś mi się zdaje, ze moje wpisy to będą takie z serii "raz na miesiąc" bo na więcej ostatnio czasu mi brak, pomimo L4 długiego :)

Dzieje się i to coraz bardziej i kolorowej.
Publikacja z Nadią ukazała się dopiero zeszłej soboty w sklepach prasowych, jednak chyba tylko na Warszawie jest tych magazynów w sklepach najwięcej, bo u mnie w mieście, i obrzeżnych, 
nikt o IK Magazine nie słyszał. A to już jest moim zdaniem wprowadzenie w błąd przez redakcję, która zapewnia, że ich czasopismo jest ogólnodostępne w każdych sklepach sieci Empik lub InMedio w kraju.

Pozostaje mi zakupić IK Magazine najnowszy numer via internet, poprzez allegro. Cóż, dodatkowa opłata za przesyłkę.


Widzieliście w poprzednim wpisie zdjęcie z okładki, pomęczę Was kilkoma ujęciami z backstage'u  i gotowymi zdjęciami, które pewnie znalazły się w artykule o Nadii :)

Fotografowała Maja Peryga
zdjęcia były realizowane w agencji modeli i modelek Eblis B&L w Chorzowie.





:) było naprawdę sympatycznie, do tego stopnia, że nawet Nadia pozwoliła mi przymierzyć perukę afro swoją  :)

:):)


Ciekawie to wygląda, nie powiem ;] i nawet mi się podobało :D 


Tutaj kilka zdjęć dzięki uprzejmości Maji Perygi, już gotowych do publikacji:












Bardzo mile wspominam to spotkanie z Nadią. Była super atmosfera i świetna współpraca :) Sama fotograf pokazała mi jak robić rolls'y na włosach i perfekcyjne kreski do Pin Up, za co jestem wdzięczna bo do dziś pamiętam :]




Niebawem czeka mnie szkolenie z Akademii Piękna Glazel Visage.
14.10 o godzinie 9 rano, spotykam się z grupą dziewczyn na warsztatach z podstaw makijażu. Postaram się przekazać swoją wiedzę najlepiej jak umiem  z korzyścią dla uczestniczek.  



Od firmy Glazel dostałam ostatnio podkłady na stojaczku i bazę pod podkład. Całkiem fajne kosmetyki

 
są to kosmetyki z serii Anti Shine Control
Firma zapewnia, że wygładzają one skórę, kryje niedoskonałości i kontroluje wydzielanie sebum przez ok 12h.
Posiadają siateczkę mikroprzestrzennych silikonów, które nie blokują porów i pozwalają oddychać skórze.
Nie zostawiają też śladów na ubraniach.

No, w sumie...

Baza pod podkład rewelacyjna, duży poślizg jest po niej, nie czuję ściągania, podkład na niej długo wytrzymuje. Sama na sobie przetestowałam, potem z dużą obawą, ale jednak - umalowałam buzię jednym z odcieni mojej pannie młodej na plenerze - dostałam na następny dzień od niej opinię, że podkład i baza się spisały, trzymały na swoim miejscu i nie brudziły :) Więc wielkie uf..
Bo na mojej buzi, niestety, wyrównać koloryt, wyrównuje ten kosmetyk, co do trwałości przez 12h... to około 5tej godziny już się świecę i to niesamowicie. I nieprawdą jest by nie brudził, bo mój partner nawet przyuważył, że ma brudne ramię od mojej buzi jak się opieram w kinie czy gdzieś... wcześniej używałam MaxFactor LP nr 02. Nie brudziłam ciuchów. te doskonale upieprzają każdy kołnierzyk kurtki.

Czy kryją? Hm... tak :) pokryło mi moje syfki :) Jako podkład na wiosenno letnie dni, superowy sam, bez reszty kosmetyków. 
Moja ocena ogólna dla tego produktu z 5 możliwych punktów to   4,5.



W dzisiejszym wpisie, to już wszystko. Przy następnym, pokażę Wam zdjęcia z warsztatów makijażowych Akademii Piękna Glazel, oraz pochwalę się nowościami z ostatniej sesji zdjęciowej :)