piątek, 13 stycznia 2012

zdjęciowo


Tu i tam długaśne wpisy - kombinuję z ustawieniami bloga -> wybaczyć! :)

Ale nie o tym... :)

Dzień dzisiejszy przebiegł znakomicie, mimo korków na trasie Sosnowiec-Katowice, spóźnienia na miejsce, wszystko się udało. Zmalowałam moją Etatową przed przyjazdem, również spóźnionego przez duże korki fotografa z redakcji magazynu o modzie ślubnej. Wizyta w Beauty Biar udana. Jestem zadowolona, poznałam dużo ciekawych osób, i mogłam podejrzeć pracę dziewczyn po fachu :) Zdjęcia mają się ukazać na łamach czasopism o modzie ślubnej na przełomie lutego/marca. No, nic tylko szukać Etatowej w gazetach wtedy hihi :)


Takie małe podsumowanie dnia.


A na dobranoc... kilka zdjęć z ostatnich sesji :)






Fot. Anna Piłat, mod. Dalia Delewska









:):):)


Dobranoc ! :)

NA TAPECIE - RECENZJE ciąg dalszy.. :)



Dzisiejszy wpis poświęcę bazie pod cienie Urban Decay - Eden, oraz rozświetlaczom i różom, których używam do modelowania buzi..  i które goszczą w moim kuferku.

Wstępnie zacznę od pochwalenia się.
Na stronie www.mojmakeup.pl był do 2.01.2012 konkurs na makijaż sylwestrowy. 
6 najlepszych prac zostało nagrodzonych zestawem kosmetyków marki Hean, w który wchodziły: Błyszczyk, tusz do rzęs, baza pod cienie oraz poczwórna paletka cieni :) dzisiaj odebrałam swoją paczuszkę. Makijaż, który wygrał, możecie zobaczyć w zakładce "wyniki konkursu na makijaż sylwestrowy" to ten zmalowany Sleek-Acid, pomarańczowy.. ;)

 oto on :]


Oto moje cacuszka :

 oczywiście Czarny musiał wskoczyć na krzesło i popatrzeć, co to :)



Jak znajdę chwilę, a obecnie mam tydzień wolnego od pracy, to opiszę te kosmetyki u siebie :)




Czas zająć się tematem przewodnim.

Na 1szy rzut biorę Bazę Pod Cienie Urban Decay - Eden.
 




Dostępność w sklepach online, w miarę duża. Na allegro u sprawdzonych sprzedawców można dostać każdą z wersji. Bo jest ich kilka. Najbardziej znana wszystkim osobom, które mają styczność z nimi, to ta w fioletowej tubce. Oryginalna, można by rzec - pierwsza na rynku. Potem firma wyprodukowała następnych kilka o identycznych właściwościach, różniących się kolorami tubek. Ja mam tą  beżową, i taka sama jest kolorystyka bazy. Jasny beż.. :) Na tyle opakowania znajduje się słodki jelonek i napis - EDEN :)
Cena, to około 100zł w przeliczeniu na nasze, często sprowadzana z UK i innych krajów do nas do PL.
Pojemność w starych opakowaniach, z nieporęcznym aplikatorem, to 10ml, w nowej tubce mieści się 11ml.. :)
Hihi, o aż cały 1mm więcej. Robi różnicę, bo mocno wydajna i na długo starcza. A by się umalować, wystarczy wycisnąć z tubki na palec zaledwie kropkę produktu. Gęsta, Nie zwija się na powiekach, wygładza je, wyrównuje. Sucha, to też pod oczami, na powiekach dolnych jest uczucie ściągania. Ale ja, jako ja mogę z tym żyć. Przy makijażach okolicznościowych pod oko po prostu aplikuję więcej podkładu, bądź inną bazę ;)


Skład to:  Isododecane, Talc, Cyclopentasiloxane, Disteardimonium Hectorite, Trihydroxystearin, Triethylhexanoin, Isopropyl Lanolate, Sorbitan Sesquioleate, VP/Eicosene Copolymer, Dimethicone, PEG-40 Stearate, Propylene Carbonate, Phenoxyethanol, Cera Alba (Beeswax), Trimethylsiloxysilicate, Propylparaben, Methylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Methicone, Isobutylparaben, [May Contain: Mica, CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77491, CI 77492, CI 77499 (Iron Oxides), CI 77163 (Bismuth Oxychloride)] 

Pięknie nasyca ta baza kolory cieni, i tych sypkich, i prasowanych, i tych wypiekanych także. Słyszałam, że powinno się ją zapudrować, potem aplikować cienie na nią. Ja tego jednak nie robię, bo wolę od razu  bezpośrednio na niej malować. Z resztą wielkiej różnicy z tym pudrowaniem powieki  czy bez, nie widzę.. :)
Moja baza ma swój kolor, nie jest taka uniwersalna. Znajoma się mnie pytała, czy przez to nie "zjada" koloru cieni, ich pigmentu itp itd. Nic takiego się nie dzieje. Mam wrażenie że jeszcze bardziej przez ten swój odcień, ona wydobywa więcej koloru na oku!  Fajnie się rozprowadza na niej cienie, miesza kolory, robi przejścia. Nie zwija się makijaż w załamaniu powieki, nie spływa, nie roluje, nic się z nim nie dzieje. Jest naprawdę TRWAŁY. 

Tutaj kilka zdjęć swatch'y z pigmentami i prasowanymi cieniami na ręce i  oczy zmalowane bazą. Jedno bez, drugie już z nią.


ten jasny kolor, przez flesz w aparacie mi "zniknął" na zdjęciu, wybaczyć proszę :]

oczy zmalowane - jedno z bazą, drugie bez

zmalowane oczy cieniami, jedno na bazie, drugie bez.

Ta baza jest moim KWC  najwyższych lotów i  w ogóle i w szczególe. Uwielbiam ją, Jak tylko mi się skończy, od razu domówię jeszcze następną. Może upoluję tym razem tą w fioletowej tubce .. :)


Moja ogólna ocena od 1-5 dla tego kosmetyku to WIELKA PIĄTKA :)




Czas na rozświetlacze.
W swoim kuferku mam kilka takich cudów :)

Kilka w kremie, dwa w kamieniu, i prócz tego, paleta róży matowych i rozświetlających, z drobinkami z Make Up Atelier Paris, którą sobie sama skomponowałam.


Zacznę od recenzji trzech maluchów :)

L'oreal Cashmere Perfect Blush

mam trzy odcienie
-  Heavenly Peach/Peche Divine
-  Silky Pink/Rose Soyeux
-  Soft Rose/Rose Tendre

Pojemność tubki to 8ml, cena ok 30zł za opakowanie.

Skład: Isododecane, Isononyl Isononanoate, Isohexadecane, Polymethyl Methacrylate, Dextrin Palmitate, HDI/Trimethylol Hexylacctone Crosspolymer, Polymethylsilsesquioxane, Lauroyl Lysine, Silica, Cera Microcristallina, Phenoxyethanol, Methylparaben, Alumina, Ethylparaben, Butylparaben, Isobutylparaben, Propylparaben, [+/- Mica, CI 77891, CI 77491, CI 75470, CI 77492, CI 77499] FIL B8430/2. 

Dostępne w sklepach online, więc z tym nie ma problemu.

Na wizaż.pl w recenzjach czytam wiele słabych opinii, że bez rewelacji, i szału i w ogóle.
Może diabeł tkwi w szczegółach? :)
Ten róż, to tak naprawdę połączenie cienia i różu i pudru w kremie, taka ot niespodzianka od firmy L'oreal.
Ja nakładam go bezpośrednio na buzię naszykowaną wcześniej bazą pod makijaż, podkład, i na podkład pod kością policzkową i tam, gdzie chcę rozświetlić, czy uwypuklić czy schować, wklepuję dany odcień z moich trzech.
Na tak przygotowaną  buzię dopiero nakładam puder. Jest efekt, i jeszcze bardziej podbijam go gdy w miejsce nałożenia tego kosmetyku przy kości policzkowej, użyję bronzera, bądź różu z którychś z mojej palety MAP. Wtedy tak umalowana buzia jest już gotowa do wyjścia.. :) W lato często po prostu samymi nimi maluję buzię na lekki podkład z MF Xperience i tuszuję rzęsy i tak wychodzę w miasto czy na spacery, czy choćby na plażę (wtedy już podkład odpada, sam róż i tusz wodoodporny :P).
 Ten kosmetyk to dla mnie podstawa przy makijażach ślubnych, idealnie kryje i uwydatnia dane miejsca.
Moja ogólna ocena od 1-5 to  5 :)


Następny  rozświetlacz to wkład do palety Ultrafoundation z Kryolanu, Alabaster Glow.




Ceny nie podam, bo nie mogę nigdzie na necie znaleźć, dostępność jest zależna od tego, co ma na stanie producent na stronie kryolanu :) Można pojedyncze wkłady kupić w hurtowniach kosmetyków profesjonalnych. Ja tak zrobiłam, przy jednym z pokazów makijaży ślubnych. Pozwoliłam sobie go zakupić, w cenie około chyba 20-30zł.
Skład produktu opisany macie poniekąd na wkładzie na zdjęciu na jego odwrocie ;)
To jest podkład tak naprawdę. Jednak ten odcień jest lekko błyszczący, nie matuje twarzy, nadaje jej połysk, wpada w lekki trupi róż. Ja go używam przy skroniach klientek do ślubnych mejkapów, by rozświetlić to miejsce i pod łukiem brwiowym. To też na długo mi starcza, ponadto, jest wydajny :)

 tutaj pod tym linkiem możecie zobaczyć przykładowe zestawienia całych palet Ultrafoundation na stronie Kryolanu z Warszawy:   http://www.kryolancitywarszawa.com.pl/index.php/Podklady/Podklad-paleta-Ultrafoundation-12-kol./Detailed-product-flyer.html


Moja ogólna ocena dla tego produktu 1-5, to 4,5. bo na co dzień jako podkład tej palety ja bym nie stosowała. Dla mnie one są deko za ciężkie na buzi.


Następny produkt:

Bronzery Max Factor Xperience




mam dwa odcienie:
- 01Golden
- 02 Bronze 


Pojemność to 21gram w opakowaniu.

Skład:  Talc, Mica, Calcium, Carbonate, Zinc Stearate, Paraffinum Liquidum, Tocopheryl Acetate, Sorbitan Sesquioleate, Methylparaben, Propylaparaben, Lanolin, Polysorbate 60, BHT, [+/- CI 77492, CI 77499, CI77891]

Cena to około 20-40zł z przesyłką na sklepach online. W drogeriach pewnie deko drożej. 
Jak to się ma w zwyczaju do tej firmy i innych  :)
Na zdjęciu pokazany jest już numer 02 bronze. Ma drobinki znikome, nadaje się do jasnej karnacji, można nałożyć go na całe ciało za pomocą dużego pędzla  i na buzię, bądź za pomocą pędzla do różu ładnie wymodelować twarz, podkreślając kości policzkowe, skronie, linię szczękową etc. Ja uwielbiam go stosować na wcześniej wspomniane róże w kremie z L'oreala. Podbija ich efekt i przy okazji sam w sobie zyskuje na intensywności.  Pierwszy odcień, jak nazwa wskazuje - golden, zawiera złote drobinki, bardziej taki "ryży" kolor, brązowy złocisty. Zdecydowanie do opalonych osób.

Także często używam go na co dzień, oraz przy malowaniu na śluby.

Moja ocena dla tego produktu 1-5  to zdecydowanie 5! :)



Ostatnie cuda to moja indywidualna paleta róży, Make Up Atelier Paris (MAP)



 *ten drugi od lewej, w górnym rzędzie kolor to wkład z Make Up Studio.

Pozwolę sobie skopiować właściwości tych róży ze strony Folaronów:


  • miękki, wodoodporny w wielu kolorach prasowany róż, opracowany na bazie silikonu powlekanego talkiem
  • gwarancja długotrwałego efektu
  • znakomicie rozprowadzające się róże
  • cienie wzbogacone są formułą kwasów tłuszczowych, dzięki czemu uzyskujemy niezwykle jedwabisty efekt I naturalny efekt na skórze
  • zawierają wysoko procentowy pigment, dla profesjonalnego użytku

Cena pustej palety na stronie www.folaroni.com to koszt 55zł 
Cena pojedyńczego wkładu  28zł 

Można również zakupić zestaw skomponowany na stronie państwa Folaronów, w zależności od upodobania, lub skomponować sobie własną. Ja pierw kupiłam paletę, dostałam 1sze róże od znajomej wizażystki, resztę dokupywałam sukcesywnie. Obecnie i tak mi dalej mało :):) Jeden z róży jest że tak ujmę - wydziedziczony, bo z innej marki, Make Up Studio. Ale ciii.. :] hihi. Piszę ogólnie o tej palecie i o różach od Folaronów. Bo jest o czym.
 Każdy z kolorów, w zależności co chcemy uzyskać, ma drobinki, albo złote, albo srebrne, albo jest matowy.
Na stronie producenta jest szeroki wybór kolorystyczny. Od wściekłych typowo sesyjnych kolorów, po zwykłe stonowane, do stosowania przy makijażach okolicznościowych i na co dzień. 
Tutaj --> http://folaroni.com/sklep/roze/417-paleta-10-roy-dia-36.html  macie przykłady kolorów jakie występują w zestawach kolorystycznych, oraz także w ofercie do kupienia osobno jako wkłady do palety.

Paleta jest super, w środku to po prostu gąbka z wyciętymi krążkami na wkłady, które łatwo włożyć, trzymają się dobrze na swoim miejscu, przez ich skład, podobnie jak cienie piątek MAPów, nie kruszą się mimo wstrząsów i upadków. Wyciągnąć można je z palety w prosty sposób, starczy igła, wsuwka itp, by podważyć denko wkładu przy gąbce od palety. Sam wtedy wyskakuje :) Najczęściej używam z tej mojej kolorówki, tych najjaśniejszych, przy skroniach, pod okiem, pod łuk brwiowy, czasem do rozjaśnienia policzków. Lubię także mieszać te kolory ze sobą wszystkie, które tutaj widzicie, by uzyskać jeden ładny odcień na buzi modelki, czy klientki. Bez tej palety to ja praktycznie nie funkcjonuję jako wizażystka! :)


 Polecam te róże każdej z Was, ze szczerego serduszka :)


Moja ogólna ocena dla tych kosmetyków 1-5  to WYSOKA PIĄTKA  :)







Na dzisiaj tyle. Rano, za kilka godzin jadę na sesję zdjęciową do mojej szkoły, dla magazynu 
Makijaże I Fryzury Ślubne, z moją "etatową" modelką. Więc będzie frajdy co nie miara, i spotkam przesympatyczne instruktorki z kursu wizażu i przedłużania rzęs.. :) Także położę się już smacznie spać. A Was zostawiam z tymi opiniami produktów :)