poniedziałek, 2 stycznia 2012

Nowy Rok - Nowe zakupy i plany :)

W Nowy Rok weszłam z impetem. Sylwestrowe makijaże od rana do wieczora, gdzie ja sama wyszłam o 22 na swoją imprezkę, ale.. warto było :)
Efekt na buziach klientek i ich uśmiech po zakończonym zadaniu, to super sprawa :)

Poznałam bardzo sympatyczne dziewczyny fryzjerki z salonu Fanara w Dąbrowie Górniczej, znajome mojej koleżanki. Więc myślę, że w tym salonie jeszcze nie raz zagoszczę. Nierzadko jako klientka. 

Dużo zmian się szykuje.

Głównie makijażowo - kuferkowo - kosmetykowych i nie tylko :)

Weszłam do salonu Inglota i jakby czekał na mnie i patrzał i mówił do mnie "WEŹ MNIE, CHCĘ BYĆ TWÓJ, CZEKAM I TĘSKNIĘ!". 

Jeszcze poczeka na mnie około 2tygodni, ale przyjdę, i będę go miała.
Mimo, że słyszałam różne opinie o kuferkach inglotowskich, zaryzykuję.

Ten jest wysoki, kilkusegmentowy, na dole mnóstwo miejsca i dwie urocze szufladki o dużej pojemności, na kauczukowych kółkach, dość dobrze zrobiony, udźwig do 12kg. Czarny.. :)

Będzie mój niebawem, bo zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia i dotknięcia, zaglądnięcia do środka i zmacania i wysunięcia wszystkich możliwych zakamarków by sprawdzić jego pojemność i to jak w środku się prezentuje.
Prócz tego zaopatrzyłam się w pelerynę do makijaży. Wygląda jak fryzjerska, różni się tylko logiem. Inglot takie posiada u siebie :)

Poza zmianami kuferkowymi, czeka mnie zmiana mojego image'u. Ale to akurat jeszcze nie w tej chwli.

W pracy super, na gruncie prywatnym, coraz lepiej i klarowniej. Może ten sezon motocyklowy rozpocznę na swoim prawie motocyklu.. :) Cieszyłabym się z tej możliwości okropnie:)

Moje pędzelki powoli dochodzą do siebie po sylwestrowym szaleństwie i mnóstwie kolorów. Od rzymianek, po fioletowe oczy, smoky eye, brokat i błekit  ze srebrem i mnóstwo sztucznych rzęs.
Sama w dniu imprezy umalowałam się raczej stonowanie - w szarościach, używając paletki T12 z  Make Up Atelier Paris.. :)

Kić mój dzielnie fajerwerki przetrwał i ma się dobrze.

Byłam u swojej znajomej dobrej fotograf na zdjęciach z modelką Olą Lewandowską. Pozowały także moje ulubione perfumy - Thierry Mugler Angel. Miłość mego życia.. :)

Poniżej kilka nowości zdjęciowych:

* bańki są prosto z Paryża, w fiolce niebieskiej, wyglądającej jak menzurka, nie wiem z jakiej materii, bo długo potrafiły nie pękać, a jak już, to robiły z siebie powłokę niby wylinka ze skóry węża.. :) więc chyba silikon albo tym podobny specyfik :) Na oczach Oli prócz bazy Urban Decay - Eden, znalazła się kredka do ust (TAK :D) w kolorze różu, na to nałożyłam wściekły odcień różowy z paletki cieni Sleek-Acid. na koniec na wytuszowane rzęsy, nakleiłam sztuczne na pasku. Po kilku ujęciach zwykłych, dodałam do makijażu efekt "mokrego oka" za pomocą bezbarwnej grubej warstwy błyszczyka Joko zmieszanej z różowym z Inglota. Delikatnie aplikując, rozłożyłam na powiekach ... super efekt i długo się trzymał! :)




 Druga stylizacja, to mnóstwo sypkiego brokatu na suche ciało modelki, to też  możecie się "czepić" że mało widoczny.. ale tak chciałyśmy. Plus brokatowe oko w odcieniach srebra i granatu i błękitu. W rękach Oli, mój Angel... :)







Po tej sesji jestem  super zaspokojona wizjowo, chociaż coraz bardziej mnie męczą nowe.
Na dodatek, w skrzynce mailowej czekała na mnie niespodzianka zaległa z dawnej sesji w Tarnowskich Górach :)

Tomasz Pluszczyk, fotograf, przysłał mi piękny portret modelki Kolety Michowskiej z makijażem mojego wykonania. Użyłam do niego paletki Sleek -Acid, żółtego i zielonego odcienia, tych najjaskrawszych. Efekt na zdjęciu piorunujący. W rzeczywistości też. Jak przeszłyśmy przez pół miasta z Koletą, to każdy zwracał uwagę, tak mocno rzuca się w oczy ten kolor na powiece :) Czesała tamtego dnia Wioletta Nonas, utalentowana fryzjerka z Tarnowskich Gór.. :)







 :):):)



Niebawem czeka mnie jeszcze kilka sesji.
I dodatkowo kilka dość ciekawych i ważnych dla mnie kursów związanych z zawodem.

Tymczasem pędzelki odpoczywają i zbierają siły na sobotę najbliższą. 
100dniówki ruszyły z kopyta i telefon non stop dzwoni.. :)


Na koniec taki mały KOCI BONUS:









:):):)



Mam nadzieję, że Wam ten Nowy Rok także rozpoczął się równie przyjemnie co mnie. Życzę Wam wszystkim dużo zdrowia i by 2012 owocował w same radosne chwile i przynosił tylko pozytywne wieści i zaskakiwał Was super niespodziankami.. :)


5 komentarzy:

  1. ja tz mam zamiar kupic kufer inglota, ale nie ten wysoki :P

    OdpowiedzUsuń
  2. heh ja również oglądałam ten kuferek. I kupię Go może jeszcze w tym tyg. W Krakowie ostatni ale dostępny na zamówienie:D i dziękuje za info o pelerynie. Tez chciałam nabyć:)) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. http://www.niewiemjaksieumalowac.blogspot.com/2011/12/magiczny-kufer.html
    Ten kuferek? :D Jeśli tak, to polecam szczerze!

    OdpowiedzUsuń
  4. Gunia, tak, ten dokładnie.. :) te szufladki mnie w nim zauroczyły :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że będziesz zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń

To jest blog makijażowy, proszę o komentarze dotyczące danego wpisu i makijażu, bądź zdjęć.. nic ponad temat zawarty w danym poście.
Mniej śmieci w ten sposób będzie :)

Dziękuję.