poniedziałek, 21 listopada 2011

Nowości sesyjne i takie tam.. :)

Dawno nie pisałam..


A to za sprawą długiej nieobecności w domu,  i brak dostępu do neta zrobił swoje. Cały zeszły tydzień od rana do wieczora spędziłam w szkole Beauty Biar Agnieszki Brody w Katowicach-Piotrowicach. Niebawem dotrze do mnie płyta cd  ze zdjęciami z zaliczenia i certyfikat :) Cieszę się niezmiernie.

Jeszcze w tym roku chcę się zaopatrzyć w zestaw do przedłużania rzęs metodą Blink & Go!
Po szkoleniu  u Agi, postanowiłam poszerzyć swoją ofertę o tę usługę właśnie. Coś nowego i na pewno bardzo pożądanego przez przyszłe panny młode :)


Jakiś czas temu dostałam ostatnie zdjęcia z sesji z Tomkiem Pluszczykiem, gdzie malowałam mu Koletę i Olę w klubie Brick w Tarnowskich Górach, a czesała Wioletta Nonas z salonu fryzjerskiego Le Prestige z tamtego też miasta. 

Do tej sesji wykorzystałam paletkę cieni Sleek-Acid. Wypróbowałam wtedy te najwścieklejsze z niej kolory, intensywny żółty, zielony i wściekły pomarańcz z różem.. :) Wiola uczesała piękną kokardę Kolecie, a Oli zaserwowała koka z warkoczy.. :)













Gościłam także za namową znajomej modelki na sesji u Aleksandry Fijałkowskiej w Sosnowcu. Malowałam jej moją Martynę Budzyń  :) Plener w parku w Sosnowcu, a potem w domowym studio, druga część sesji... Nadałyśmy tytuł całej serii - Ja w liściach od mojego misia. Ja z psem mojego misia :)  Hihi. Było dość zabawnie i śmiesznie. Przy blendowaniu pomagała mi moja znajoma z pracy - Iza :) 
















:):):):)




Z Olą jeszcze nie raz się spotkam. Bardzo się polubiłyśmy i współpraca nam się spodobała, więc to jest nasza pierwsza z wielu jeszcze bardzo sesji zdjęciowych.. :):)

Nawiązałam także współpracę z portalem www.mobilnystylista.pl ,  będę dla nich malowała osoby, które zgłoszą się na makijaż okolicznościowy, metamorfozy, i porady indywidualne.. :) Całkiem fajna sprawa.



Ponadto.. przyleciał w zeszłą sobotę mój przyjaciel z Paryża. I przywiózł mi moje ukochane, jedyne w swoim rodzaju, dla mnie REWELACYJNE, perfumy - Thierry Mugler - Angel, w zestawie z mleczkiem do ciała i żelem pod prysznic. Fiolkę perfum traktuję jak relikwię. Na specjalne okazje. Mleczkiem do ciała smaruję sobie nadgarstek i za uchem i na dekolcie niewielką ilość. Pachnie tak samo intensywnie i słodko i tak samo długo jak same perfumy.. :) Więc na pewno długo się nimi będę cieszyć.. :)


Ah.. i za sprawą szkolenia u Agnieszki Brody, polubiłam nowe podkłady - Revlon Color Stay - świetne, trwałe i nie ścierają się przez długi czas i dobrze kryją. Zaopatrzę się w kilka podstawowych kolorów do mojego kuferka. Także za sprawą szkolenia u Agi, pokochałam skośny pędzelek do kresek eye-linerem, z inglota. To mój obecny jeden z kilku MUST HAVE na nowej liście.. :)



No, a że mówię o mojej Must Have.To wymienię, co na niej obecnie się znajduje:


- pędzel skośny z inglota do kresek
- pędzel z inglota T22
-  przynajmniej 4 odcienie podkładów z Revlon Color Stay, dwa do cery normalnej i suchej, i dwa do mieszanej
- ultrafoundation podkłady z Kryolanu
- zestaw do przedłużania rzęs metodą Blink & Go!






  :)


Na dziś to tyle. Niebawem pomęczę Was kilkoma opisami produktów, które teraz testuję.. :)